żółto czerwony od dymu i zakochania

Miłosne
łowca w przejrzystym pasiaku
zapalony nie koniecznie papierosem
znów naturalnie darem spełnienia
odzywa się głosem boga

poprzecznie skompletowany
oblężony tułacz kładzie się w tobie
na balkonie niedomkniętym nocą
nostalgią z górnej półki
czekając na niezniszczalne tęcze

bezszelestna melancholia
maską sobotniego popołudnia
utrwaliła nałóg w dniu zachwytu
marzeniami
o narzeczonych z oceanu apokalips
wartościami platonicznych pragnień
wyznaczając granicę nierozłączności

twoje kompromisy
to moje rodeo w szufladzie pożądania

zamknęłaś mnie w niej na srebrny klucz
ta mowa nigdy nie zardzewieje
5
26 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie