rozdwojeniem jaźni

O życiu
dwa wschody na południe
jeden zachód pomarańczy z wilczym biletem
gwarancją milczącego proroctwa
kiedy nasmarowałaś mi plecy odtrąceniem lata

włóczykij gorzkiego kielicha
zimowym zwątpieniem
wypił do dna swój szczęśliwy traf
gdy końcem końców
ziemia obiecana
rewindykacją na ułamek sekundy

a ty nadal nie wiesz
dokleiłaś paciorek do mojego życia
teraz lecisz swoim niebem
pełna obaw
wymyśliłaś taniec tortur
zanim jezus frasobliwy
zdecydował się spełnić obietnicę

w ogrodzie naszych poezji
pragnąłem iść doliną optymistycznych scenerii
by móc oddychać twoim słowem
szeptem łamać granice
bez klątwy samozniszczenia
podmuchem nadziei i pożądania
kręcąc loki z twoich włosów

brunetko mojego zatracenia
3
57 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

muszelka 14 lat temu
czemu akurat zachód pomarańczy? :)
firlo 14 lat temu
początek jest zrozumiały ...dla tej, która powinna rozumieć...;)))zachód pomarańczy ...cóż ...zachód słońca ... w chwili kiedy pomarańcza przechodziła z ust do ust ...;)
karioka83 14 lat temu
A więc jest brunetką?? ;)))
firlo 13 lat temu
to wiersz karioko... :)))
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie