polegli na trawie nie skrzypią od skurczenia świata

kiedy krzyczałem chcę zasnąć wreszcie nie sam
na początku wyłonił się zapach potem kształt
i noc jak huragan rozlała się pełnią dotyku
uchylając blask od pierwszych barw
byłaś

naprawdę byłaś
nie potrafiąc się oprzeć rozpuszczony
miękłem jak wosk rozlana mną rozpieściłaś
mnie w sobie powiększyłaś o kilka zalotnych spojrzeń
ciepłe uda i uśmiech gorący od ust

wtedy
świat był taki wielki że gubiłem się w tłumie
teraz
bliżysz mi znaczenie otulona w pamięć po oczy

wpadnij do mnie
jeszcze raz na mojej łące
wiosna i dłonie położą cię na kwiatach
2
11 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie