po trosze

Miłosne
spróbowałaś
moje liście spadają
niechciane z niedokształtu gałęzi
zielone jeszcze
soczyste elokwencją zaprzeczeń
jakie łapiesz w dłonie
by zasuszyć usta
bez retuszu
całuję od drzewa
ale ty wiesz
przecież poznałaś
jak smakuję w bukiecie

ofiarowałem swoje kwiaty
spróbowałaś
moje liście spadają
niechciane z niedokształtu gałęzi
zielone jeszcze
soczyste elokwencją zaprzeczeń
jakie łapiesz w dłonie
by zasuszyć usta
bez retuszu
całuję od drzewa
ale ty wiesz
przecież poznałaś
jak smakuję w bukiecie

ofiarowałem swoje kwiaty
podaruj mi to niechcenie
jakim uraczyłaś jego kiedy udał że jest
białe ledwie zakwitłe
zrób z tego owoce jakie lubisz
jabłka wiśnie śliwki
i upiecz mną
kawałek po kawałku
w tortownicy swojego żaru

ciasto

wiosną
zjemy je razem
jeśli zechcesz łapać motyle
one są latają
pośród namiętnych nocy
jak te głupie w brzuchach
i ponad czasem
kolorowe słońcem
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie