obrazowo

uwolniona ze skruszeń
spływasz ścianami pustymi od bieli
widokiem na okno
nie opowiadaj ot tak stojąc pod światło
ta bajka trąca lekko banałem

zwariowana o północy
słowami pachniesz w pasach bezpieczeństwa
horyzont pokuszeń podsumowując z doskoku
a ja chodzę po wodzie
próbując udźwignąć kamień w twoich piersiach
jednocześnie zatajam że cierpię
poza kręgiem masek wkładanych dla poklasku
tańcząc na linie balansuję na krawędzi
i nie szukam tego czego nie zgubiłem
jedynie ciebie

ale przecież nasz świat
nie musi być teatrem cieni
wystarczy tylko
pomalować drzwi na kolor czterolistnej
a samotność we dwoje oprawimy w ramy
2
11 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie