bielmem oka

w song nocy raczej letniej
tam gdzie ci najlepiej
karmiąc gołębie starta w proch
na sto jeden milczeń
stroisz wczorajsze zegary

moralny amor śni o dłoniach
na wypadek gdyby zgasło słońce
w nadciągający wieczór zawsze można
bez zezwolenia malować teraz
niby przezorne obrazy z księżycem
w tle rozświetlone przez cztery świece

na terytorium spłoszonych nadziei
kiedy zgaśnie ostatni ogarek
słowa porwane na strzępy
ujrzą świt
przebudzone na podstawie jutra
2
22 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

A
anonimminieczas 13 lat temu
przypadł mi do gustu Twój styl. niebanalnie
5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie