Polna droga

Pośród pól wyzłoconych,

wijącą się drogą,

z sercem pełnym zachwytu,

z oczami w błękitach,

idę i wyciągniętą dłonią,

dotykam pieszczotą

dojrzewające kłosy

pszenicy i żyta.



Chabry się uśmiechają

niebiesko i modro,

słychać śpiew skowronkowy

nad głową wysoko,

zboża mi się kłaniają

i grusze zielone

wyciągające ręce

ku białym obłokom.



Z sercem pełnym muzyki

brzęczenia owadów,

czując pod bosą stopą

każde ziarnko piasku,

modlę się całym sobą,

jak modlą się kwiaty,

do błękitnego nieba

i słonecznych blasków.



Z przytajonym oddechem

bezmiernym wzruszeniem,

którego nie wyrażę

chociaż w sercu czuję,

moja dusza stęskniona

za dzieciństwem dalekim,

polną drogą piaszczystą,

jak wtedy wędruje.
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie