Letnia noc

Księżyc,na letnim niebie,wielki i pyzaty

przesuwa się powoli

nad dachem mej chaty,

zagląda srebrnym okiem

przez otwarte okno,

aż wreszcie,w pewnej chwili,

mojej twarzy dotknął,

musnął mnie delikatnie

pieszczotą matczyną

przez krócutką chwileczkę

i dalej popłynął,

dotknął kartki papieru,

na stole leżącej,

lecz chyba nie przeczytał

tych wierszy do końca,

bo nagle spadł ze stołu

i siadł na dywanie,

by po niedługiej chwili

znaleźć się na ścianie,

drapie się coraz wyżej

po gładkiej tapecie,

oświetlił złotą ramę

na starym portrecie,

tylko lustro wiszące,

przezornie ominął

i po krótkim przystanku,

gdzieś za oknem zginął.

Znowu wisi latarnią,

na niebie bez skazy,

a ja siedzę wpatrzony,

w ten cudny obrazek,

pióro wypadło z ręki

więc dalej nie piszę,

zapatrzony na księżyc,

wsłuchany w tę ciszę.
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie