Chandra

Kiedy człowieka diabli biorą,

kiedy się nawet nie chce chcieć,

kiedy świat cały nisko wisi,

ten czas nazywam chandry porą.



Stara znajoma-gość zwyczajny,

przychodzi nawet nie proszona,

uśmiecha się skrzywieniem podłym,

a we mnie wre,gwiżdżący czajnik.



Żeby to wpadła na minutę,

powiedział bym,że tak być musi,

lecz ta rozsiada się wygodnie,

a we mnie gra wysoka nutą.



Bywa,że tak przesiedzi sobie

godzinę,pięć,dwadzieścia cztery,

nie wyjdzie nawet gdy jej powiem,

idź sobie chandro do cholery.



Nadmie się tylko,bardzo zła

i nawet nie chce ze mną gadać,

może Wy wiecie,co z nią zrobić,

proszę,niech ktoś mi radę da.
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie