Chandra
•
Kiedy człowieka diabli biorą,
kiedy się nawet nie chce chcieć,
kiedy świat cały nisko wisi,
ten czas nazywam chandry porą.
Stara znajoma-gość zwyczajny,
przychodzi nawet nie proszona,
uśmiecha się skrzywieniem podłym,
a we mnie wre,gwiżdżący czajnik.
Żeby to wpadła na minutę,
powiedział bym,że tak być musi,
lecz ta rozsiada się wygodnie,
a we mnie gra wysoka nutą.
Bywa,że tak przesiedzi sobie
godzinę,pięć,dwadzieścia cztery,
nie wyjdzie nawet gdy jej powiem,
idź sobie chandro do cholery.
Nadmie się tylko,bardzo zła
i nawet nie chce ze mną gadać,
może Wy wiecie,co z nią zrobić,
proszę,niech ktoś mi radę da.
kiedy się nawet nie chce chcieć,
kiedy świat cały nisko wisi,
ten czas nazywam chandry porą.
Stara znajoma-gość zwyczajny,
przychodzi nawet nie proszona,
uśmiecha się skrzywieniem podłym,
a we mnie wre,gwiżdżący czajnik.
Żeby to wpadła na minutę,
powiedział bym,że tak być musi,
lecz ta rozsiada się wygodnie,
a we mnie gra wysoka nutą.
Bywa,że tak przesiedzi sobie
godzinę,pięć,dwadzieścia cztery,
nie wyjdzie nawet gdy jej powiem,
idź sobie chandro do cholery.
Nadmie się tylko,bardzo zła
i nawet nie chce ze mną gadać,
może Wy wiecie,co z nią zrobić,
proszę,niech ktoś mi radę da.