Wzgórza Itaki

O sobie
dokąd zmierzałem
życiem śpiesznym
podróżując cel za celem

dniami w ścieżkach rozrzuconych
życiem jakby ciągle w drodze
tak tkwiłem w tej podróży

jak lodowa góra
czasem topiona łzami
co nigdy nie płynęły

w czasie zapomnianym
jakby zawieszon w niebycie
bytu co nie dawał mi miejsca

żyłem jakby czekał wyzwolenia
nie czekając wcale
plany zostały w kalendarzach

marzenia tam wysoko
jakby jeszcze pędami
się nie puściły żadnej wiosny

w życiu tymczasowym
doglądając godzin
co czas niemy odmierzały

pisząc smutne wiersze
do ciemnej szuflady
składając nuty bez muzyki

i tak latami latami
wieku tamtego
szukałem ojczyzny

wyspy co szczęśliwą nazywają
i tak dobiłem
do brzegów zielonych

odkryłem wzgórza
mojej itaki
wrzosów tarasowe pola

i takie zwyczajne
małe zupełnie nie greckie jeżyny
itaka co sosną pachnie majem

do niej dotarłem
tam ją spotkałem
i już nigdy nie zwiodą mnie podróże

do krain
do życia innego
do tego co nieznanym kusi.
8 1
52 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Beatrice 13 lat temu
muszę przyznać, że mnie wciągnąłeś... :-) pozdrawiam
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie