Moja miłość

O sobie
Dzień dziecka obchodzimy
wnuki z rodzicami do dziadków przyjechali
gdyż długi weekend mieli i odpoczywali.

Plac zabaw przed domem
czwórka młodych ludzi oblega. Wesołości i szaleństw nie ma końca,
zdarzało się że fochami było przeplatane
i nowymi siniakami.

Najstarsza Michalinka nadal szczupła szatynka.
Opiekuńcza i troskliwa jedenastolatka
babci przy zakupach pomaga.

Natalka ośmiolatka pełna werwy
wysportowana młodociana malarka
i akrobatka.

Ninka sześciolatka do ''o'' się szykuje
ładne wierszyki deklamuje, braciszka Bartoszka na huśtawce pilnuje
lub do mieszkania tacha gdy ten znów się uderzy,
skaleczy i nowego lewarka na sobie ma.

Bartoszek czterolatek wszędzie biega
z hulajnogą wyczynowo się zaznajamia
i liczenie do dziesięciu dobrze zna.

Rodzice im wolne od dziadków robili
i na liczne festyny robione dla dzieci zawozili.
3 2
37 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

D
donata 7 lat temu
Tak Helena dobrze odczytałaś mój wiersz a po za tym naszym przedłużeniem na tym świecie są właśnie nasze dzieci a później wnuki serdecznie dziękuję za czytanie ocenę i komentarz ,serdecznie pozdrawiam
D
donata 7 lat temu
kochani dziękuję za czytanie i oceny ,trochę wysiłku dla rodziny można ponieś by nas po śmierci dobrze wspominano
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie