Bez przebaczenia

Smutne
Zbieram się z kawałków
w proch porozbijany
otrzepuję z błota
twarz ocieram dłonią

obrzuciłaś gradem
słów ostrych jak brzytwa
obelg brudną rzeką
zalałaś mi uszy

a przecież przyszedłem
z opuszczoną gardą
w ręku dzierżąc gałąź
oliwnego drzewa
5
47 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 12 lat temu
tak ci zrobiła @?
DARTANIAN 110 12 lat temu
Świetny wiersz.
Pozdr.
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie