w nizinach i kniejach rozchodzi się echo

kwileniu naborsuczonym nietoperzom
przyglądał się dziadek pakuła
w prawym nadgarstku zgnieciona mysz zaś w drugim
lepkie od miodu zmieszane z eliksirem na młodość
korzenne przyprawy

spłoszony tupnął o ziemię
woreczkiem z piaskiem
na głowie
zniknął za drzewem hebanu

blokujesz
zapytał

nie
izoluję przyjaźń na wieczność
krzywikiem puszczając krew
z nad ramienia
przepaską jedynie oko którego nie mam
odszepnął

i

i pobiegł
kicając jak zając w kniejach

mój gołąb
też pofrunie
mój też

za chwilę jeszcze dam mu bransoletkę na szyję
pofrunie za godzinę
z listem miłosnym
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie