o pewnym siłaczu z antwerpii

Siermiężnym ruchem ręki jak herkules z antwerpii
zaginał się przed motłochem lecz jego ręka w stawie
nie wytrzymała napięcia ścieżek miłosnych
przed nią ciągle uciekał i bał się by nie mogła go zranić,
by nie mogła na nim motyki połamać.

Kilometrami złudzeń popiskiwał nie ujmując jego męskości
z doksycyliną w takt chciał tańczyć bądź śpiewać
nie ważne, ta była rola, on tylko chciał grać.

Pantomima.

Uczył się mowy ciała.

W domu siedziała żona łuskała słonecznik.
Kilogramami.

Zajadała się olejem.
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie