*****Maćkowi

O śmierci
obudziłeś we mnie potrzebę bliskości
nie tylko nagiego ciała
to tłumaczenia mówili
i nikt nie potrafił tego lepiej wytłumaczyć
kiedy ze strzelbą myśliwego
szukałeś tej prawdziwej
w najdzikszych puszczach umysłu
te lodowe i zrodzone z ognia
wirowały do samego końca
a każda pewna swoich racji
odchodziła zostawiając resztki zazdrosnych świec
staliśmy razem na dworcu w dziadowskich płaszczach
czekając na zimowy deszcz
pustynie nie zakwitły
skończyły się diamenty
uśmiech wisielca pozostał jedyną ostoją wolności
kto teraz mi powie
kto wyśpiewa
kto wstrzyma rękę Abrahama
9
107 odsłon 6 komentarzy

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

DESSA 14 lat temu
piekne....
ania.kowalska 14 lat temu
rozbroiłeś mnie tym wierszem, emocje dotarły tam, gdzie trzeba...dobra poezja
monicarose 14 lat temu
tekścior super,nie spodziewałam się takich emocji po tobie :)))
JKZ007 14 lat temu
A ja się spodziewałem i je czytałem między wierszami. Nie wiem tylko co z posłusznym Bogu Abrahamem- Hm czyżby Maciek był aniołem? Tekst bomba:)
artpla 14 lat temu
temat jest Ci znany:)
JKZ007 14 lat temu
Dzięki Cop za wyjaśnienie.
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie