ballada o szachiście

Znani poeci
Mili państwo, pośród licznych
opowiastek satyrycznych,
z których nieraz miły słuchacz mój się śmiał,
nie publikowałem słodkiej
i niegłupiej anegdotki
o facecie, który ze mną w szachy grał.

Choć niewąsko był obryty,
znał roszady i gambity,
bo teorię z mądrych książek kuł od lat,
grałem z nim bez przyjemności,
bowiem grywał słabo dość - i
już po paru ruchach mu mówiłem: "Mat".

Aż tu facet dnia pewnego
krzyknął mi, że dosyć tego,
że tu jakiś podły spisek miejsce ma,
bowiem prawda historyczna
i konieczność dialektyczna
żąda, by wygrywał tylko on - nie ja!

Na protesty me nieczuły,
rzekł: "Zmieniamy gry reguły,
bo nie wytrzymują one życia prób,
od tej pory nie ma skuchy -
na twój ruch - trzy moje ruchy
i za każdy zbity pionek bierzesz w dziób!"

Na krzesełku się poprawił,
za plecami mi postawił
byków trzech, na widok których trzęsie febra,
trzy figurki naraz ruszył,
dziób mi puchnie, płoną uszy...
Najśmieszniejsze, że on chyba znowu przegra...
7
97 odsłon 6 komentarzy

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gregorsko 13 lat temu
Dobre szachy połączone z historią jakby o mnie hehe :-) pozdrawiam
Bestia 13 lat temu
Końcówka chcę więcej twych roszad
pańcia 13 lat temu
no ba! pan Wojciech mistrzu!
gizela1 13 lat temu
cop ty oglądasz stanowczo za dużo kabaretów --musisz pornosy oglądać
K
kaja-maja 13 lat temu
no i fakt nie ma rzeczy nie możliwych dla tego co umie grać w:)
J
Jacek Czajka 13 lat temu
Świetny! Bardzo obrazowy, momentami siedziałem tam z boku i kibicowałem:)
1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie