Szaleństwo a potem cisza
•
Wódka której nikt nie wypił stoi na stole zardzewiałym
ręka której nikt nie dotykał tej nocy leży pusta i zimna
wyrwana kartka zmoknięty liść zapchane serce grą i rozpustą
zaczekaj na mnie zaczekaj
blady świt też czeka i tęskni
razem z zapadniętym grobem będziecie ściskali resztki życia
razem ze starym chłopcem uśniecie na nieboskłonie
razem z dawnym powiewem zatańczysz taniec i spadniesz
nie żałuj tej nocy ona sama płacze
nie żałuj
i mego ciała nie zrywaj szaleństwem z zaspania i ciszy
nie wyrywaj moich piersi z niskich lotów i powietrza
nie wyrywaj mojej śmierci niech sama zamyka drzwi
o nic mnie nie pytaj jasne oczy kłamią pustce
ciemne oczy mówią prawdę o świetlnych obłokach
włosy czarne nagie zostaw niech z wiatrem tańczą
niech depczą i muskają wspomnienia
niech obcy zmrok nieznany wybaczy mi znużenie
ręka której nikt nie dotykał tej nocy leży pusta i zimna
wyrwana kartka zmoknięty liść zapchane serce grą i rozpustą
zaczekaj na mnie zaczekaj
blady świt też czeka i tęskni
razem z zapadniętym grobem będziecie ściskali resztki życia
razem ze starym chłopcem uśniecie na nieboskłonie
razem z dawnym powiewem zatańczysz taniec i spadniesz
nie żałuj tej nocy ona sama płacze
nie żałuj
i mego ciała nie zrywaj szaleństwem z zaspania i ciszy
nie wyrywaj moich piersi z niskich lotów i powietrza
nie wyrywaj mojej śmierci niech sama zamyka drzwi
o nic mnie nie pytaj jasne oczy kłamią pustce
ciemne oczy mówią prawdę o świetlnych obłokach
włosy czarne nagie zostaw niech z wiatrem tańczą
niech depczą i muskają wspomnienia
niech obcy zmrok nieznany wybaczy mi znużenie