Dzikuska

Tęsknota
Na bezbrzeżnym skraju kanapy
siedziała zaczajona ona.
Wszystko w niej krzyczało
wróć, przytul, pocałuj,
lecz pancerz którym była okryta
nie przepuszczał słów.
Ginęły w środku.

Odszedł tak jak wszyscy inni
odbiwszy się od hermetycznej osłony
jej ego
i usłyszala tylko
jak na dno duszy
upada znowu
zwęglone marzenie.
6
91 odsłon 6 komentarzy

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

ibis49 14 lat temu
szkoda zwęglonych marzeń, kiedyś ten pancerz trzeba zdjąć. Pozdrawiam:)
copelza 14 lat temu
pamiętam taki zespół / pancerne rowery /. oko dalej najlepsze, ale / zaczajona ona / też ma swój urok. ja cię proszę; wywal interpunkcję. w pierwszej strofce brakuje trzech przecinków i kropki. sporo masz tu wypełniacza, można to skrócić o połowę. zawsze lepsze jest to, co nienapisane:)
doktorek 14 lat temu
Taki los pancernych! :-)
lokales 14 lat temu
zrzuć tą skorupę ! zycie ucieka ! ...na dno duszy upada zwęglone marzenie.: kapitalne +
Wiktor Goriaczko 14 lat temu
A ego jej pancerne i nie do pokonania, wszystkie uroki kobiecości bezczelnie / ? / - szczelnie zakrywa lub zasłania! Czyżby nie było żadnego samca - macho,/ kawał drania /który nie bacząc na tę drobną niedogodność - wziął, nic nie tłumacząc - przebił zbroję swoim grotem i zbezcześcił jej dziewiczą godność?
brunonka 14 lat temu
świetne (jak zwyczaj ) Wiktorze ;-)) i jak zwykle dzięki za komentarze:-)))) (znalazłam na razie jeden przecinek i kropkę poprawiam i szukam dalej)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie