Opowieść Bez Końca
To co niedocenione staje się doceniane
To co nieoczekiwane staje się rzeczywistością
To co niewiarygodne staje się prawdą.
Mija czas
Mija rok
Mija dwa
I tak już do końca
Lecz od początku
Z chwilą tą gdy rodzimy się
Rodzi się wiele rzeczy
Pytań, obaw.
Przyszłość jaka ona będzie?
Choć sam powiedzieć mogę tyle
że od zalania dziejów
Wszyscy szukamy odpowiedzi.
Prawdy sens
życia
Wbrew nas samych jesteśmy uwięzieni
Tu na ziemi
I nic ani nikt
Nas nie wyzwoli
Dopóki sami nie przejdziemy przez ręce niewoli.
Trzymani w garści
Musimy żyć
Zasady narzucane jak głazy spadają w nasze głowy
Nowe reguły które niesie każde pokolenie.
Wieczny żal
Odkrycia brak
Czy ktoś nas ocali?
Czy ktoś mi powie
Bo jestem u kresu sił
I nigdy się nie dowiem!
To co nieoczekiwane staje się rzeczywistością
To co niewiarygodne staje się prawdą.
Mija czas
Mija rok
Mija dwa
I tak już do końca
Lecz od początku
Z chwilą tą gdy rodzimy się
Rodzi się wiele rzeczy
Pytań, obaw.
Przyszłość jaka ona będzie?
Choć sam powiedzieć mogę tyle
że od zalania dziejów
Wszyscy szukamy odpowiedzi.
Prawdy sens
życia
Wbrew nas samych jesteśmy uwięzieni
Tu na ziemi
I nic ani nikt
Nas nie wyzwoli
Dopóki sami nie przejdziemy przez ręce niewoli.
Trzymani w garści
Musimy żyć
Zasady narzucane jak głazy spadają w nasze głowy
Nowe reguły które niesie każde pokolenie.
Wieczny żal
Odkrycia brak
Czy ktoś nas ocali?
Czy ktoś mi powie
Bo jestem u kresu sił
I nigdy się nie dowiem!
0
0
2 odsłon