spotkanie.

O szczęściu
Zakładam na wieczór sukienkę
Z gwiazd uszytą i puszczam piosenkę
Jedną z naszych ulubionych,
Płasz z ciem narazie uśpionych
Wisi w szafie wśród czekających
Innych kreacji z motyli tańczących
Kapelusz z woalą z pajęczyn srebrzystych
Pantofelki z kropel rosy czystych
Zapachem jaśminów szyję owieję
Na dłonie rękawiczki z dmuchawców wdzieję

I wyjdę po schodach trawą okrytych
Przechodząc przez drzwi wśród gęstwin ukrytych
Wśród liści w blasku księżyca skąpanych
Wśród drzew w brunatny mech ubranych

Stoisz w kapeluszu z zajęczych uszu
W płaszczu ze skór prosto z buszu
Twarz zarośniętą zarostem trzydniowym
Usta wydęte w kolorze malinowym
Twa postać ogromna, z daleka Cię widzę
Czuję Twój wzrok i trochę się wstydzę

Przyspieszam kroku, wręcz biegnę po ścieżce
Me serce wali, głos mówi 'jeszcze, jeszcze'
I wpadam w ramiona niedźwiedzie
Unosi mnie w górę, za rękę gdzieś wiedzie
Ust mych miękkich maliną dotyka
Na wargach czuję koniuszek języka..

Zderzeniem światów nasz uścisk gorący...
3
47 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

JKZ007 13 lat temu
Początki jak widzę musza być zawsze gramatycznie rymowane - heh:) ale w ostatniej zwrotce już tak źle nie jest:) i tego się uczepię, pomyślał będąc rzepem , wczepię się w jej kieszeń na pupeńce będę podobny wisience, która na tort właśnie skacze, mylił się w swojej beztrosce, wkrótce potem był rogaczem.Trochę musisz poczytać tak sadzę bez namysłu i będzie spoko loko:)Przynajmniej jak dla mnie - to na zachętę:) Nie myl plusów z wielkim świętem:)
takietam 13 lat temu
na wargach czuję koniuszek języka,no jak to przy spotkaniu
artpla 13 lat temu
a nie mogłabyś tak gęściej :)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie