Bezwonna i bezbarwna

W czerwonym berecie nie przyszła .Mogła przecież

Ścieżkami na bezdrożu cienia i światła zakwtinąć nie chciała

Nie została wyrwana spod ziemi skorupy Ttam jej nie było

Z wiatrem między oczodoły niebieskie przemknęła niespodzianie



By powietrzem napełnić krew w żyłach aorty .Już płynie

dotleniona do granic .Nie rozsadza skroni ale puls czuć wyraźny

bo mieszka w każdej części bezwolnego ciała .Na umyśle zrodzona

na nowo waha się czy pozwolić na zameldowanie w lewej komorze



Teraz w przedsionku czeka na swoje mieszkanie.

A zastawka otwiera coraz szerzej bramę.Czy wpuści?

Lecz tlenu jej ciągle brakuje.Potrzebny by żyć .Wariuje

Zdrętwiałe ciało pręży się .Czas płynie wolno nieskończenie



Już mieszka .Rozsiadła się wygodnie i czuwa by zawsze

rytm serca był miarowy i nigdy nie zgasnął.Opromienia

ciepłem kładzie się na duszy .Już nawet kwiaty w wazonie postawiła

bo płonie i rozkłada układanki barwne na uczuć naszym talerzu.
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie