Chleb

Humoreska
Chciałem dziś poruszyć temat
Czasem przecież i tak trzeba
Temat jest nie byle jaki
Bo pieczenia chleba

Lepka masa marsz do pieca!
Trwa przed okres urodzenia
Potem trafia wprost na blachę
Pełna ciepła i pragnienia

Każda inna, różna w środku
Składnikami swymi lśniąca
Pełna zalet, wielbicieli
Na swą szansę czekająca

W końcu trafia się ta chwila
Ktoś ją cichem wykupuje
Wprost gejzerem uczuć tryska
Widać, że mu to smakuje

Ale czas upływa niecny
Gejzer traci swe ciśnienie
Biedna masa...
Rozkrojona
W oczach widać jak czerstwieje

Twarda robi się i gorzka
Traci dawny czar i połysk
Już nikt więcej jej nie kupi
Widać w oczach łezki błysk...
1
16 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 12 lat temu
w pierwszej strofie w ostatnim wersie i w ostatnim ostatnim wersie zgubiłeś(aś) sylabę:) niemniej sympatyczne:)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie