Wspomnienia
•
Czas –
rozproszył wszelkie burze
a ja zbliżam się
ku wieczorowi
z tym samym sercem
obmytym łaską
oczarowanym Jej uśmiechem
pochylonym –
nad niewidzialną pieszczotą
Matczynych dłoni
Niebo jest świeże
a mnie wydaje się
że nie chadzałem inną drogą
poza tą
która prowadziła w maju
do wiejskiej kapliczki
i na której
spotkałem Ciebie
Nie widząc Twego oblicza
uwielbiałem Cię
nie widząc Cię
mówiłem Ci – tak
Gdy zniknę pewnego dnia
gdy nie będę miał
rąk ani twarzy
może owego dnia
nastąpi to spotkanie
na które mnie
różnorodnymi drogami
wzywałeś
pociągałeś
i zachowałeś dla siebie
rozproszył wszelkie burze
a ja zbliżam się
ku wieczorowi
z tym samym sercem
obmytym łaską
oczarowanym Jej uśmiechem
pochylonym –
nad niewidzialną pieszczotą
Matczynych dłoni
Niebo jest świeże
a mnie wydaje się
że nie chadzałem inną drogą
poza tą
która prowadziła w maju
do wiejskiej kapliczki
i na której
spotkałem Ciebie
Nie widząc Twego oblicza
uwielbiałem Cię
nie widząc Cię
mówiłem Ci – tak
Gdy zniknę pewnego dnia
gdy nie będę miał
rąk ani twarzy
może owego dnia
nastąpi to spotkanie
na które mnie
różnorodnymi drogami
wzywałeś
pociągałeś
i zachowałeś dla siebie