Wspomnienia

Czas –

rozproszył wszelkie burze

a ja zbliżam się

ku wieczorowi

z tym samym sercem

obmytym łaską

oczarowanym Jej uśmiechem

pochylonym –

nad niewidzialną pieszczotą

Matczynych dłoni



Niebo jest świeże

a mnie wydaje się

że nie chadzałem inną drogą

poza tą

która prowadziła w maju

do wiejskiej kapliczki

i na której

spotkałem Ciebie



Nie widząc Twego oblicza

uwielbiałem Cię

nie widząc Cię

mówiłem Ci – tak



Gdy zniknę pewnego dnia

gdy nie będę miał

rąk ani twarzy

może owego dnia

nastąpi to spotkanie

na które mnie

różnorodnymi drogami

wzywałeś

pociągałeś

i zachowałeś dla siebie
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie