W mętnym świetle

Noc prześliznęła się przez balustradę

Sumiennie zawłaszczając dla siebie co lepsze

Pokryte kurzem biurko, niedopitą kawę

Niedoczytane książki, nieskończone wiersze



I tylko znużony człowiek dotąd niezdobyty

Wpatrzony w mrok za oknem, przy zmarszczonym czole

Układał kolejny pejzaż z szarych barw ulicy

I szukał samego siebie, wśród innych, tam, w dole



Szał świateł przenikał ciemność w obumarłym mieście

Jakby człowiek zapragnął gęstą noc wywłaszczyć

Oświetlając co wieczór coraz większą przestrzeń

Kamienic, ulic, domów, bez nazwy, jak zawsze
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie