Dzień jak codzień

Wiatr ponownie rozszerza moje oczy

gdy myslę stojąc na skraju dachu

myśli moje zrównane są z brukiem

czekają na mnie

aż moje ciało wyrówna ich poziom

jednak spopkój ogarnia mnie

spokój owada w bursztynie

po prostu kolejny poranek na dachu
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie