zmroki

O życiu
wieczory zapadłe znienacka
na bezgłośnie postępującą samotność
bolą nas najbardziej
kiedy wychodzą z cienia
milcząc jak nieoswojeni posłańcy
zwykłych strachów o wielkich oczach

ciemności podaj mi dłoń proszę
już się ciebie nie boję
czując rzeczywistości zapach
który przenika mnie bezpiecznie na wskroś
kiedy karmię ciebie z ręki
okruchami jestestwa


2009
13
107 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

takietam 13 lat temu
trochę napuszony ale tam 'karmisz mię Pan z ręki'
gizela1 13 lat temu
wiesz Wiktor ---jesteś interesujący facet :))))))))))
gizela1 13 lat temu
i bardzo mi się podobasz :))))))))
DARTANIAN 110 13 lat temu
Nie no wiersz super ci nieoswojeni posłańcy no i w ogóle cała atmosfera...Świetny Pozdr.
5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie