portret w tonacji C- dur, opus 43

Miłosne
Ciepłą tonacją brązów, ochry i czerwieni
impastuję tobą płótno, blejtram jesieni,
bo to już jesień życia mój temacie stały,
choć za oknami czerwiec wiosenny się śmieje.

K-olejny portret, jak co roku na palecie
nie ubywa tej brzoskwiniowej cery, która
jak lampion wewnątrz twojej twarzy promienieje,
aż pierzchają w kąt wszystkie codzienne szarości.

Srebrzyste werniksy kładę na czarne kosy
w zapach paczuli, miękko, pędzelkiem bobrowym,
by zakamarki ciała laserunkiem pieścić,
jak lat temu czterdzieści trzy nowy akt tworzyć.

Jesteś symfonią barw, pędzli czystą sonatą,
allegro, wariacją, scherzo, a w końcu rondo.
Prawdziwą orgią kolorów, zbyt oczywistą,
by artefakt utrzymał ją w ramach miłości.

Jak to się dzieje – nie mam pojęcia. Obrazy -
taka laurka malowana w dniu urodzin,
rejestrują zmiany z mimowolną precyzją,
ja ciebie widzę niezmiennie wciąż taką samą!
7
56 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 14 lat temu
ja potrafię tylko uszlachetnić to, co inni stworzyli niesprzedawalne:) może to nie jest sztuka, ale sztuka się u mnie liczy i za nią mi płacą:)
ajw 14 lat temu
widziałam tylko szkice Twojego wykonania i jestem pod wrażeniem :)
2 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie