nieświeży dech zimowej nocy

noce całe zaśnieżone zasnąć nie potrafią
rozproszone w białej czapie snują się bezsenne
zmysły zmrożone stają się niebezpieczną rafą
lubieżnie zakopane odpływają gdzieś w ciemność

chciałem wieczorem ulepić bałwana ze śniegu
dopiero co opadłego lecz dłonie mi zmarzły
nawet śnieżynki wyszły mi całkiem do niczego
o figlach na łonie przyrody mogę pomarzyć

dla mnie staruszka zanadto prawdziwa jest zima
już nie dam rady gimnastykować się na mrozie
burza hormonów już była i mnie się nie ima
bowiem zbyt duży jest między chcę a mogę rozziew


2010
10
61 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Młoda 14 lat temu
lubię Cię czytać :)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie