metamorfoza

O sobie
rzucam słowa na wiatr - taki list w butelce
dolecą może gdzieś lub dopłyną morzem
albo się rozcieńczą na chłodnym powietrzu
i razem z deszczem liter opadną wierszem
a wzruszenie sprawi że się ukorzenią
zdążą zakwitnąć wodnistą metaforą
by całkowicie rozwiać moje złudzenia
na pewno z poezją nie zgrzeszę wiedziony
imperatywem który bez przerwy mi każe
łączyć ze sobą w reakcjach łańcuchowych
słowa jak by przeze mnie ktoś inny mówił
imago odlecę w niepewność z kokonu
poznaniem przeobrażenia przerażony
bo wiem że motylem nie będę do zgonu

2008
9
76 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

duch44 13 lat temu
Wiktorze bardzo dobry temat tez sie z nim zmierzyłem w tym samym roku podoba mi sie dojrzałe madre plus plus
duch44 13 lat temu
może zabarwiony proza ale to nie szkodzi nie to jest najważniejsze
karioka83 13 lat temu
Jak dobrze, Vick, że nosisz w sobie taki imperatyw... ;)) Pozdrawiam serdecznie! Ps. ,, jakby- w tym kontekście razem :)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie