W drodze na górę

O śmierci
"W drodze na górę"

Odejść musi każdy z nas,
nie mając nic do gadania.
Takie są życia drogi, nie
patrząc na to czyś stary czyś młody.

Rodzimy się i umieramy.
Umiera ciało, dusza ulatuje.
Po ziemi stąpamy i posłusznie
na ten czas, jak na wyrok czekamy.

Niby to normalna życia sfera
lecz nie co się lękam,
kiedy kostucha nadejdzie i rzeknie :
Płomień zgasł zabieram Cię
duszo do naszego świata.

Tam już na Ciebie z powitaniem
czekają, tam całe Twoje życie
znają.
Ziemia już wydreptana Twym imieniem, teraz być może niebo
nacieszysz chodzeniem.

W czyśćcu siedzą i od rana modły
prawią, piekło żarem wieje a
diabeł z grzesznymi szaleje.
W tunelu światło będzie, więc
ciemności nie zaznasz.

Tak mnie wystraszyła i zrobiła
się jedynie chwila by pożegnać
mój cały świat, to co kocham
i co mam.

Za nim pomyślałam co i komu
powiem w tym ostatnim słowie,
złapała mnie za sukienkę, rwąc
ją na potęgę z uśmiechem na.
Twarzy krzyczy :

Nogi za pas, to już czas.
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie