Słodki robotniku

O życiu
Pierwszy dzień w pracy,
szukam swego narzędzia które wznosić wyżej będzie i ułatwi zadanie.
Idę przez korytarze za starszym panem.

Jakbym była w labiryncie.
Cichutko sobie myślę.
I wtedy patrzę Ty tam stałeś.
Uśmiechnęłam się lekko, bo wzrokiem pochłaniałeś mnie w całości.

Kurcze fajny facet sobie
myślę.
Ale szybko zapominam i
za cel wyznaczony  się chwytam.
Całkiem pochłonięta czynnością
nie co później zauważam Twą fascynację.

Nie ukrywam pochlebia mi
to, ale także krępuje.
Chociaż się cieszę to i tak
się wycofuję.
Postanowiłam Cię unikać —
Z pola widzenia znikać.

Już drugiego dnia plan
diabli wzięli.
Dochodzę do budynku i kto
mi toruje drzwi.
Ty właśnie Ty.

Znowu swoje ślipka wpatrujesz.
Słodki robotniku nieźle czarujesz.
Później już Cię nie widziałam i
dobrze się stało.

Ale wiem, że jutro czeka mnie to samo.
Nie jestem zwierzyną nie dam
Ci się upolować.
Co innego jest się podobać,
co innego znaczy kochać.
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie