Otoczony opieką

Przyszedł do mnie,
rozsiadł się wygodnie.
Popatrzył na mnie swymi
oczami w myślach, szepcząc:
jesteśmy tacy sami.

Spojrzałam i ja na niego,
trudno nie było, skoro zasiadł
naprzeciw.
Jeszcze jednego łyka czarnej
wezmę i rozmowę zacznę.

Zapytałam więc przybysza:
Co Cię w me strony sprowadza?
Milczał.
Robiąc się szary, znikał w otchłani
mojego wnętrza.

Rozpychał się strasznie, mimo iż
zgody nie wyraziłam.
Jakby miał wyssać ze mnie energię.
Rozgościł się na dobre, siadając w
duszy skromnie.

Teraz płacz — wolał,
bo jestem przy Tobie.
Nie on nie był wrogiem.
Lecz samotny, zagubiony i zmartwiony, więc został przeze
mnie adoptowany smuteczek mały.
1 2
27 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

ryty 4 lata temu
Robiąc się szary, znikał w otchłani
mojego wnętrza.

Rozpychał się strasznie, mimo iż
zgody nie wyraziłam.
Jakby miał wyssać ze mnie energię.
Rozgościł się na dobre

; fragment jak z harlekina :)
White_Rose26 4 lata temu
Serio? Kiedyś czytałam dużo harlekinòw ale to dawno temu ;-) a Ty czytasz taki gatunek książek ?
Pozdrawiam
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie