Udając ciszę..

Egzystencjalne
Spoglądając w niebo
można oślepnąć
zachłysnąć się zachwytem
bezmiaru

Na piaszczystej górze przeznaczenia
stoi człowiek
bez twarzy
pozbawiony złudzeń
odarty z łez
okradziony z wiary
trwa

Miłość pękła na dwoje
pod naporem sztormu
jedyne rozdygotane serce
wypadło mi z dłoni

Wiem, że nikt nie będzie czekał
ogień dopali się sam
popiół nakarmi żywioły
skazany po którym nikt nie zapłacze
zamilknie udając ciszę

Obiecany brzask
nie wstał dzisiaj
jak każda gra
musi się skończyć życie

Jutro nikt
nie obudzi się taki sam..
8 4
82 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 11 lat temu
Piękny wiersz Vercia:) pierwsza strofa mnie zachwyciła..ten bezmiar ehh a 3 to jest bajka..poprostu przepiękna! buuuziaki kochana...:*
zyga66 11 lat temu
dużo poezji, ale też użalania się nad samym sobą...nikt
nie obudzi się taki sam...prawda...pozdrawiam serdecznie :)
DARTANIAN 110 11 lat temu
O ten fragment może wzruszyć: Miłość pękła na dwoje
pod naporem sztormu
jedyne rozdygotane serce
wypadło mi z dłoni. Oryginalnie napisałaś:-)
Pozdr
Vera 11 lat temu
Dziękuję moi drodzy za budujące i ciepłe opinie... żal tylko, że nie ma takich słów, które by mogły namalować wszystkie niewypowiedziane uczucia... Pozdrawiam kochani :*
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie