Na koniec tchu

Melancholia
Szeptem do mnie mów
nie kryj twarzy
skradaj się
bezboleśnie..

Czasem trzy chwile
bez życia
znaczą więcej..

Co rano ptaki
zrywają dla mnie
niedojrzałe chmury
i w dzikim popłochu
spadają w dół..

Bądź tu

Jeśli nie umiesz bezszelestnie
rozkaż lawinom
rzucić się do serca
drżącymi rękoma
odkuj lód..

Bo mój głód
przepełnia już rzeki
zrywa brzegi mórz

Szeptem
zamknij przestrzeń
w butelce, zostaw biały list..

Obiecuję
odczytam go jeszcze

na koniec tchu.
10
121 odsłon 7 komentarzy

Komentarze (7)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

ryty 11 lat temu
ale dlaczego: ...spadają w dół... , czy nie lepiej, gdyby: ...wynoszą się w góry ... - a tak poza tym, jest ciekawie.
zyga66 11 lat temu
to piękny wiersz, dużo w nim tęsknoty ;)
Vera 11 lat temu
Spadają w dół.. bo to pomyłka.. za wcześnie, w złym czasie, jeszcze nie wolno.. jeszcze nie teraz.. w górę wzniosą się jeśli (gdy) nadejdzie odpowiedni czas i chmury dojrzeją na tyle aby je zrywać.. pozdrawiam :) dziękuję! :)
Vera 11 lat temu
(zyta) dziękuję - oj tak.. cała pełnia tęsknoty, nie możliwej do spełnienia na tym świecie jeszcze.. bo każdy z nas ma inną ścieżkę, którą zobowiązał się podążać .. :) pozdrawiam!
Helen 11 lat temu
Ładnie.....miła melodia:))))
Pain 11 lat temu
wiersz jest piękny, pięknych słów użyto by to wszystko zobrazować, Wszystko tutaj jest piękne, z autorką włącznie:) żeby jednak nie było - oceniam wiersz, nie facjatę. pozdrawiam!
Vera 11 lat temu
:) Pain:) bardzo dziękuję za niezwykle miłe słowa ! ciepło pozdrawiam
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie