Zostań

Na siłę wychodzisz. Niedopita kawa.
Przecież nie grozi ci żadna godzina
policyjna i nikt nie czeka na nic,
nic się nie przypali. Za drzwiami,

moja droga, chodzą panowie
w krawatach. Panie łamią obcasy,
w pogoni, w ucieczce. Biegają
bezpańskie psy i ten nieznośny

nadmiar gołębi. Kiedyś na pewno
wyjdziemy stąd razem, ale dziś,
to jeden z tych dni, kiedy słońce
to tylko susza, głód, rak skóry, udar

i mrużenie oczu. Wychodzisz.
Brzydki gest w stronę światła.
3
16 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie