The Fine Louis

Dłonie rozczulające jak kokardki na bandażach poparzonej dziewczynki. Oczy jak jak czerwiec 25ty, po dwa tygodnie każde. Włosy z bliska dziurawe, zamęczone kolorami wszystkimi, poza tym rudym, właściwym. O życiu mówiła, że teraz to już czeka na przerwę między połowami. Głupia trochę chyba. I teraz czytam, że utonęła w kanale, popchnięta przez młodego Cygana wewnątrz słonecznej Italii. Wzmianka krótka, więc nie napisali, że pozazdrościł jej uśmiechu bez przyczyny i pewnie butów ze skóry Cygana, z resztą jego własnej.

Oj Luiza.. Mówiliśmy, że jest rozbitkiem na wyspie, która jest samą plażą. Widuję ją czasami, leżącą na piasku, mokrą, wpatrzoną we mnie tymi oczami jak cyfry. I im dłużej na nią patrzę, tym bardziej mi się wydaje, że ja już ją poznałem może lekko martwą.

Chociaż datę wskazywała dobrze.
3
16 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie