Chlebowa skórka

Stając przed wyborem zawsze
wybierałem kopię, nędzną podróbkę
wszystko się rozkleja, rozpada
w rękach, mnóstwo pęknięć
historia się powtarza, te same widoki
uniesienia, potem żałobne syreny
rytuał i rutyna

Teraz stoję na balkonie
paląc papierosa patrzę
jak gołębie osaczają chlebową skórkę
I marzy mi się wojna
Kiedy nadejdzie moment pójdę
I zacznę wyodrębniać
krople z ulewy.
9
77 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

B
beti 14 lat temu
Piekny wiersz, prosty, dosadny...
muszelka 14 lat temu
podoba mi się ten wiersz :)
artpla 14 lat temu
znam to :)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie