w kniejach i na obrzeżach miast

gdzieś na obrzeżach miast i miasteczek
wzrasta do góry statua marzeń
a nad nią starzec wciąż trzyma pieczę
aby nie mogło się nic przydarzyć

choć matką głupich jest nadzieja
i na nią naiwnie poczciwcy liczą
starzec przysypia chochlik się śmieje
monety wrzuca przez okna dzieciom

te ucieszone zapominają o złym losie
na chwilę widzą w oknach nadzieję
lecz wszystko może przekreślić prosie
które na nogach się tylko chwieje

złe i niezdarne wkracza i niszczy
rozkrada co tylko może albo im dane
dziecko najmłodsze siedzi i piszczy
bo nie chce rozstać się z marcepanem

och gdyby tylko przyszła nadzieja
i dała znowu kilka wskazówek
po chwili patrzy się z boczku śmieje
bo jest na zawsze wśród smętnych główek
4
21 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie