do serca przytul psa

Egzystencjalne
pan reżyser ciągle mi powtarza
żebym improwizował w granicach rozsądku
że sztuka jest nie tylko moja
i cała wywinie się w kwadraturę koła
a z kuli pozostanie jedynie sfera

słucham z dobrej woli
posłuszny jestem jak pies
wierny jestem jak pies
jak pies czekam choćby na kość

i gdy tylko ją dostanę
me pragnienie się ziszcza
tańczę na stokrotnych łąkach
w zębach obracam motyle

wtedy głos zza kotary
podpowiada abym szczekał
to moja zasługa to moja
pomerdaj ogonem niewinnie

niewinność to ulubiona fraza
zbuntowanego suflera
tam przycięła mu się płyta

a na stronie B
wiem lepiej
4 0
22 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie