degrengolada dekadenta

Od siebie
w ogień
wytrawić podpinki rozchełstane gacie
wynaturzone onanizmem intelektualnym
jak płyną Gangesem
razem ze zwłokami panny Dekadencji
owłosione ma sutki

w kwas
niech trawi maczugi tępo ciosane
oralna degrengolada oddycha wieprzem
muchy stadami dziwkują im usta
organy płciowe wypełniają oczodoły

w przepaść
mózgi okraszone robaczym kałem
wezbrane napęczniałym wonitem
zgnilizną rajcujące wytryskują
duma międzynożna herszta zdzikłej bandy
rozrechotanego nad krwią noworodka

w czeluść
dusze zgryzające wstyd ze złamanego paznokcia
w kątach chat pod dziecięcym stołem
cichcem oczy panicznie wstecz rzucają
niepohamowane łzy z bezradności nienawistne

w niebyt
wy

stamtąd znajdziecie wyjście
i będziecie oczyszczeni
przytulam was w drodze
odbijcie się w końcu od dna
jest już bardzo blisko
amen
4
41 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

TeophilusLupus 13 lat temu
niech Ci którzy nie muszą nie biorą tego do siebie ;)
aneta 13 lat temu
ach ci poeci:)!
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie