Na siłowni

O życiu
Nie lubię kiedy mi się duch poci
Ale pracuję nad brzuchem jak grzejnik
Zbyt jest męczący bieg – ćwiczenie dobroci
I za duże zakwasy – wyrzuty sumienia

Dwadzieścia pięć trudnych podniesień, rozrasta się klata
Do ostatniej kropli potu lub pierwszej – krwi z nosa
Tylko wciąż sam z siebie robię… wariata
Bo 5 minut milczenia jak śmiertelny wyrok

Riedel’owskiej się trzymam „mej niepewności”
Jak dziecko matki czy zakonnik psałterza
A choć mam biceps pokaźnej wielkości
2 minuty czekania - nie starcza wytrwałości

Złego chyba w tym nic nie ma
Pocić się lata chcieć fizycznej silności
Ale wszelkie moce świata posiąść
Można tylko przez regularny trening miłości
11
66 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Sebastian Dema 13 lat temu
dobre połaczenie
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie