Jest wieczór sobotni, chcę troszkę relaksu,
Niestety co chwila ktoś psuje mi nastrój.
Telefon ściszyłem na wypadek wszelki,
Chcę chwili spokoju, by zamknąć powieki.
Za ścianą słyszę twardego pornosa,
Znaczy się sąsiad poczuł, że już wiosna.
Z kolei ten drugi, bodajże spod dwójki,
Ogląda na fula w jedynce powtórki.
Za oknem zaś jacyś pijani kolesie,
Co nieźle wkurza, bo każdy z nich drze się.
Wrzeszczą, że oni to mają ambicję,
A zwłaszcza do tego by kochać policję.
Chciałbym się wyspać, jutro bieg w Krakowie
Chcę być wypoczęty, świeżuteńki człowiek.
Jest wieczór sobotni, a ja grzecznie piszę.
I proszę o ciszę. Nic więcej. O ciszę...
Niestety co chwila ktoś psuje mi nastrój.
Telefon ściszyłem na wypadek wszelki,
Chcę chwili spokoju, by zamknąć powieki.
Za ścianą słyszę twardego pornosa,
Znaczy się sąsiad poczuł, że już wiosna.
Z kolei ten drugi, bodajże spod dwójki,
Ogląda na fula w jedynce powtórki.
Za oknem zaś jacyś pijani kolesie,
Co nieźle wkurza, bo każdy z nich drze się.
Wrzeszczą, że oni to mają ambicję,
A zwłaszcza do tego by kochać policję.
Chciałbym się wyspać, jutro bieg w Krakowie
Chcę być wypoczęty, świeżuteńki człowiek.
Jest wieczór sobotni, a ja grzecznie piszę.
I proszę o ciszę. Nic więcej. O ciszę...
7
1
47 odsłon