Bezludne ulice

Melancholia
Obudziłem się trochę samotny,
z trochę większym niż zwykle kacem,
pomimo iż trułem się tylko herbatą,
ale to nic, bo dzień był trzeźwo-piękny.

Śniło mi się, że wszyscy jesteśmy rodzeństwem.
Otulony tą myślą wyszedłem wylać swe uczucia,
lecz świat nagle wymarł. Tylko bezpański kundel
szarpał mnie zaczepnie za łydkę.

Ludzie pochowali się w pracy, w szkole, we śnie,
pojedynczy maruderzy wyciszyli się na mój krzyk
słuchawkami, alkoholem, znudzeniem, modlitwą.
Byłem bardziej sam niż na bezludnej wyspie.

Nawet deszcz odrzucił moje zaloty, a
zawstydzone słońce ukryło się za chmurami
5
36 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 12 lat temu
zawsze do 18 jest gwar po niej pusto jak na wyspie każdy gdzieś znika w:)
5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie