Wyścig
Krzyczą na mnie. Gryzą. Kopią.
Okropne szczury.
Biegnę.
Bez tchu, wciąż przed siebie, wciąż naprzód.
Ku czemu? Ku jakiemu celowi? – Pytam.
„Przed siebie, byleby nie zostać podeptanym!” - Ktoś krzyczy.
Okropne szczury.
Zatracam się, chcę stanąć, odpocząć, ale nie mogę.
Nie pozwolą mi.
Gdy się zatrzymam, podepczą.
„Ratunku!” – Krzyczę.
I nagle jestem sam, zupełnie sam.
I nikt już nie biegnie, nikt nie pogania.
Przytula mnie ciemność, odpoczywam. Umieram. Sam.
Okropne szczury.
Biegnę.
Bez tchu, wciąż przed siebie, wciąż naprzód.
Ku czemu? Ku jakiemu celowi? – Pytam.
„Przed siebie, byleby nie zostać podeptanym!” - Ktoś krzyczy.
Okropne szczury.
Zatracam się, chcę stanąć, odpocząć, ale nie mogę.
Nie pozwolą mi.
Gdy się zatrzymam, podepczą.
„Ratunku!” – Krzyczę.
I nagle jestem sam, zupełnie sam.
I nikt już nie biegnie, nikt nie pogania.
Przytula mnie ciemność, odpoczywam. Umieram. Sam.
0
0
2 odsłon