Wyścig

Krzyczą na mnie. Gryzą. Kopią.

Okropne szczury.

Biegnę.

Bez tchu, wciąż przed siebie, wciąż naprzód.

Ku czemu? Ku jakiemu celowi? – Pytam.

„Przed siebie, byleby nie zostać podeptanym!” - Ktoś krzyczy.

Okropne szczury.

Zatracam się, chcę stanąć, odpocząć, ale nie mogę.

Nie pozwolą mi.

Gdy się zatrzymam, podepczą.

„Ratunku!” – Krzyczę.

I nagle jestem sam, zupełnie sam.

I nikt już nie biegnie, nikt nie pogania.

Przytula mnie ciemność, odpoczywam. Umieram. Sam.
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie