Hamburg między weekendami

Spod drzwi tego miejsca wychodzą robale,

przez lata nieświeże ciała

piją w skupieniu swą niedolę.

żółtodzioby nieszczęścia,

uczą się brude jak kanonu piekna.

A ja boję się i przerażam,

bo taka szczerozłota bieda

nie mieści mi sie w postrzeganiu świata.



Spod drzwi tego miejsca wychodzą robale

i ja też tu siedzę,

pijąc swą nieświadomość

z nudów,

oddalam fantazje o marzeniu.

I czekam na jutro,

żeby cichaczem

popłakać dziko.



wariatka
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie