Hamburg między weekendami
•
Spod drzwi tego miejsca wychodzą robale,
przez lata nieświeże ciała
piją w skupieniu swą niedolę.
żółtodzioby nieszczęścia,
uczą się brude jak kanonu piekna.
A ja boję się i przerażam,
bo taka szczerozłota bieda
nie mieści mi sie w postrzeganiu świata.
Spod drzwi tego miejsca wychodzą robale
i ja też tu siedzę,
pijąc swą nieświadomość
z nudów,
oddalam fantazje o marzeniu.
I czekam na jutro,
żeby cichaczem
popłakać dziko.
wariatka
przez lata nieświeże ciała
piją w skupieniu swą niedolę.
żółtodzioby nieszczęścia,
uczą się brude jak kanonu piekna.
A ja boję się i przerażam,
bo taka szczerozłota bieda
nie mieści mi sie w postrzeganiu świata.
Spod drzwi tego miejsca wychodzą robale
i ja też tu siedzę,
pijąc swą nieświadomość
z nudów,
oddalam fantazje o marzeniu.
I czekam na jutro,
żeby cichaczem
popłakać dziko.
wariatka