flaczki

na granicy wszędobylskich latawic spłoszona płotka wydzierała się do aligatora goszcząc go siekierą po skroniach ale żeby tego było mało wdzięk jej nie pomógł bo owa panna miała zadartą sukienkę do góry i aligator widział jej cudny przedziałek tak się zaślinił i spokorniał że owa panna podeszła bliżej nieznajomego i tak jak w bajce o królowej śnieżce czy żabce pomyślała że pocałuję skunksa i ten się odmieni
no i ta bajeczka nie będzie miała żadnego morału albowiem mnie wkurzył bracholek i domaga się kompa
jak zarobię pierwszą kasę to kupię sobie laptopa i będę częściej pisał
póki co moja matka ugotowała znakomity żurek i woła mnie na obiad

wracając do opowiadania po kilku sekundach

owy aligator zawiódł się na owej pannie
ponieważ to był przebieraniec
łowca krokodyli
a że w porę kapnął się
krokodyl
odgryzł mu siusiaka

teraz mogę iść
na dokładkę
flaczków

żurek był pyszny
resztę dopiszę jak będę miał wenę
4
41 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 12 lat temu
ha ha łobuz z ciebie i tyle.....;) wiersz wprost powalający
K
kaja-maja 12 lat temu
no i flaczki ugotujesz na wszystkim a żur musisz zakisić jeszcze na jednym jajku zjeść w parze gdyż jedna siusiaka odgryzie inna na śpiku utnie w:) widać krokodyl zielony od głowy aż po ogon też po bokach choć wszystko idzie na żer w:):)
5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie