Poranek

na śniadaniu był jak ptak
skubał okruszyny i zerkał
bokiem, gruchał bez związku
o kaloszach, bogu i słońcu

i tylko swoje skrzydła
wielkie jak bezkresne sny
nie umiał ugłaskać dłońmi
mój anioł stróż jest taki
na ziemi nieporadny

wysłałam go do nieba
pakując do chlebaka
modlitwę z masłem
4
52 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

muszelka 15 lat temu
Śliczny wiersz.To chyba jeden z Twoich najlepszych,tak to czuję.
Presumpcja 15 lat temu
dziękuję, pojawił się nagle z bezradnej pustki, ale powtórzę za J. Brown "nie czekaj na natchnienie, zacznij a ono cię znajdzie"
Moonsee 15 lat temu
Ja przeczytałam "mój anioł stróż na ziemi jest taki nieporadny". Ogólnie podoba się, gratuluję :)
1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie