NIE LUBIĘ POEZJI

Romkowi Strzałkowskiemu

Nauczono nas pisać
wiersze
na tajnych kompletach
między akcją malowania na murach
Słów
Kamień i Ryba
a kolportażem
Poezji
po urzędach, domach, ulicach

Miała być miękkim oczyszczeniem
stała się twardą udręką
czytali ją wszyscy –

władza miała w robocie pełne ręce
Poezji
by trafić trop autorów

zdarzało się coraz częściej
że analfabeta pisał

niejeden zażył śmiertelną dawkę
Poezji
lecz najczęściej nabierano wody w usta

*****

Za znaleziony wiersz groziło podarcie na strzępy
dobytku
włącznie z rodziną –

hurmem zakładano rodziny
by mieć kogo wskazywać palcem

nieposiadającym dobytku ni rodzin
rekwirowano życie

Robili to martwi z głodu brzuchomówcy
przyszli zjadacze kamieni
późniejsi połykacze ognia

Nadchodził niechybnie czas kresu konspiracji
wgryzania się w miejskie kamienie
i łowienia Słów niszczących imperia

W antraktach miedzy śmiercią a życiem
uczeni w piśmie ustalali naprędce
nową wykładnię prawd i bluźnierstwa

*****

Obgryzane miasto z pomników
już wkrótce odczuło pustkę wypełnienia –
z okruchami leninów w kieszeni
urządzając publiczną degustację gruzu
z patriotycznym wyładowaniem jambów i trochejów

Twardym ciastem jednego karmiono chude miasto
kondukt weselny jadł na łonie natury
Słowa
klucze epoki
w przerwie między aktami zamykając oczy
na świat
w następnej odsłonie siniał z bólu nerek

*****

Miała być dzieckiem miłości
stała się dzieckiem nienawiści
potrzebująca na gwałt rodziny –

ofiara jej narodzenia
na trwałe wybije jej żałobne rytmy

poszukiwana listami gończymi
przez wszystkie tajne służby sumienia

*****

Wreszcie musiałam zostać powtórnie poczęta
dokonałam wyboru Ojca i stało się

przemoczeni do suchej nitki tkanki
nerwowej lały na nas wodę płonące kamienice
naszych ciał –

kamieniami tłukliśmy po własnych oczodołach
w zbiorowym orgazmie pojedynczych wierszy

Wtedy odebrano ci życie
dziecko
bym mogła opuścić hańbę nieistnienia

Tak oto stanęłam twarzą w twarz z ulicą –
żywa, więc umierająca
ugięta pod ciężarem Słów
znaczących tyle, co zdarty z afisza nekrolog

Odtąd
pragnę móc jeszcze
kamień
od chleba odróżnić
i pełnie nazwać
pełnią
i oddzielić
od próżni
4
41 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

wielka sowa 8 lat temu
Tak oto stanęłam twarzą w twarz z ulicą –
żywa, więc umierająca
ugięta pod ciężarem Słów
znaczących tyle, co zdjęty z afisza nekrolog

piszę więc mnie nie ma
myślę bo umarłem
itd
Oskar Wizard 8 lat temu
,,tajne służby sumienia zbyt często nie lubią poezji. Pozdrawiam.;)
3 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie