Atramentowy sok

Otwarta kartka zamknietego zamku

Dusza krzyczaca atramentowym sokiem

Kilka myśli wychwycone z krzyków huku

Zamieszanie jednych słów przed mrokiem



Bezsens bez końca zamknięty w nieskończoności

Kilka ludnych wysp bezludnych

A na nich piasku biel przyprowadzająca o mdłości

Otwórz umysł na chwil kilta nudnych



Bezgranicznej bezosobowości wymachując rękami

Miota słowami byle publikę rozkochać

Jak kaznodzieja na sennej mszy sypie słowami

I płaczkom cmentarnym nie wzbrania szlochać



A długopis w dłoni zaklęty w amoku

Litery lepi klejem jak dziecko laurkę

Wciska przecinki , kreski , kropki w zdań tłoku

Słowa jak kot leniwy goniacy nici szpulkę
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie