Żelazne kłosy

Egzystencjalne
zimny wiatr tulił mnie do piersi
układał w lodowej kołysce
do arktycznych snów
skrzypiących niczym mróz

jak porzucony Spartiata bez sztyletu
przedzierałem się przez ludzi
z otwartym sercem
tarczą dla ich włóczni

dziś miewam jeszcze koszmary
o sierocińcu na oceanie
gdy tonę pod własnym naporem
z wiatrem w ramionach

budzę się dopiero w nocy
bo dzień wyostrzył miecz
słabe kłosy trzeba ściąć
wyrównać ziemię pod stopy tytanów
5
66 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

DARTANIAN 110 11 lat temu
Trudny wiersz trzeba się wczytać, wtedy dostrzega się że to nieszablonowy wiersz i bardzo dobry.
Pozdr
zyga66 11 lat temu
mocny
Pixie 11 lat temu
niebanalny i przemawiający
Pain 11 lat temu
Dziękuję wszystkim za opinie
5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie